Close
Książki kulinarne

Jadłonomia po polsku – Marta Dymek

Jadłonomia po polsku – Marta Dymek

Kupuję dużo książek kulinarnych. Są u mnie trochę jak albumy o sztuce – do oglądania. I choć w sumie sporo gotuję i lubię eksperymentować, to nie wyobrażam sobie podejść do tematu jak bohaterka filmu „Julie i Julia”. Wyzwania tego typu mnie nie interesują. Wolę inspiracje. Choć jeśli już wypróbowuję cudzy przepis, to za pierwszym razem literalnie trzymam się listy składników i proporcji. „Jadłonomia po polsku” to z pewnością jedna z tych pozycji, które dostarczyły mi w ostatnich latach najwięcej inspiracji i pysznych posiłków. 

Piękna, prosta i smaczna „Jadłonomia po polsku”

Wszystko mi się w tej książce podoba. Format, tasiemki do zaznaczania, oprawa graficzna i skład. Najlepsze są oczywiście przepisy. Z dostępnych w najbliższym sklepie składników, z prostą instrukcją przyrządzenia krok po kroku. I sezonowe. Nawet do jesieni w jej najpaskudniejszym wydaniu można zatęsknić, kartkując przypisane do tej pory roku receptury. 

„Jadłonomia po polsku” wysyła pocztówkę z Bieszczad

Może całymi latami tylko bym „Jadłonomię po polsku” oglądała, gdyby nie fuczki. Bo wcześniej (w 2019 roku) jadłam je w Bieszczadach, konkretnie w uroczej restauracji Pod Kudłatym Aniołem w Cisnej. Podczas urlopu mieszkaliśmy kilka miejscowości dalej, ale pierwszego dnia zajrzeliśmy tam na szybki obiad i finalnie podczas 10-dniowego pobytu spróbowaliśmy chyba większości dań z karty. 

Fuczki to moje najsmaczniejsze wspomnienie z tamtego regionu. Tradycyjne łemkowskie placki z kiszonej kapusty. Po powrocie rzuciłam się do internetu i próbowałam odtworzyć ten smak w domu. Niby placki, niby smaczne, ale czegoś mi w tej domowej wersji brakowało. Uznałam, że na wakacjach wszystko smakuje lepiej. 

Ale gdy w „Jadłonomii po polsku” zobaczyłam przepis na fuczki z wykorzystaniem innej mąki, spróbowałam jeszcze raz – i to od razu. Mąka z ciecierzycy (besan) sprawiła, że placki wyszły doskonałe. Serio, to jest w ogóle inny fuczkowy poziom. Książkę otwierałam wielokrotnie, szukając pomysłu na „coś dobrego”, a nie tylko po to, żeby zobaczyć „coś ładnego”.

Wegańska „Jadłonomia po polsku”

Dla mnie wegańskie gotowanie nie jest intuicyjne i bywało, że – widząc w przepisie aquafabę zamiast jajek – mocno się wahałam. Ale starałam się zawsze być wierna tej zasadzie, że przynajmniej pierwszy raz robię dokładnie tak, jak zalecono w przepisie. Dzięki temu odkryłam kilka fajnych trików. Nauczyłam się też wykorzystywać rzeczy, które wcześniej prawdopodobnie wylądowałyby w koszu z odpadami bio.

Fuczki i ogórkowa zabielona mlekiem kokosowym to dwa moje ulubione przepisy z „Jadłonomii po polsku”. Choć nie robiłam jeszcze pasty rogalowej, więc być może nie jest to ostateczny ranking. 

PS. Tę książkę uważam za jedną z najbardziej uniwersalnych opcji prezentowych. Odradzam ją jako wybór tylko dla osób, które a) już ją mają lub b) naprawdę nie chcą / nie lubią gotować. Choć może jeśli lubią oglądać…

Jadłonomia po polsku
Marta Dymek
Wydawnictwo: Marginesy
Ilustracje: Ola Niepsuj, Olek Modzelewski

Książka Marty Dymek „Jadłonomia po polsku” na stronie wydawnictwa.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *