Urwany ślad – Jon Billman
Bardzo na tę książkę czekałam. Minęły chyba dwa miesiące od zapowiedzi do dnia premiery. I gdy tylko się pojawiła, rzuciłam się do czytania od razu. I mimo że „Urwany ślad” czyta się szybko i jest w niej to, co obiecuje krótki opis na okładce, coś mnie w tej książce bardzo drażniło.
Urwany ślad – ten i inne
Zaginięcia w amerykańskich parkach narodowych to temat dość szeroko omawiany w publikacjach typu true crime, szczególnie w podcastach i filmach na YouTube. Stanowią one w zasadzie odrębną kategorię. Co początkowo może wydawać się dziwne. Bo niby czemu akurat parki narodowe?
To jest trochę umowny termin, bo zalicza się do tego typu zaginięć właściwie wszystko, co wydarzyło się w dzikich ostępach, daleko od cywilizacji. Są to i tereny parków, i lasów narodowych, ale też jakieś stepy, pustynie czy nawet gęstszy las. Generalnie: dzikie chaszcze.
Do popularyzacji tego rodzaju spraw przyczynił się David Paulides – były policjant, dziś autor książek i prywatny śledczy. Jego opowieści z cyklu Missing 411 to historie osób, które zniknęły bez śladu. Trzeba jednak wiedzieć, że wątkiem, który u Paulidesa pojawia się równie często są dywagacje na temat Wielkiej Stopy czy UFO. A to nie o tym chciałam.

O czym jest „Urwany ślad”
Osią „Urwanego śladu” jest zaginięcie i poszukiwanie Jacoba Graya. Młody chłopak przemierzał rowerem Park Narodowy Olympic w stanie Waszyngton. Rower znaleziono porzucony przy drodze. Trochę tak, jakby właściciel zostawił go tylko na moment. Ale po Jacobie nie było śladu. Przepadł.
Dlaczego tak
Wartością tej opowieści jest z pewnością to, że autor brał czynny udział w poszukiwaniach. Sportretował nie tylko zaginionego, ale też jego ojca, bez którego prawdopodobnie cała poszukiwawcza akcja skończyłaby się po kilku dniach. Ciągła szarpanina nadziei z poczuciem bezsensu jest pewnie w tej książce widoczna również dlatego, że Billman był tak blisko tych wydarzeń.
Dlaczego nie
Co wobec tego psuło mi lekturę? Poszatkowanie historii. Bo zaginięcie Jacoba jest motywem przewodnim, ale oprócz tego Billman opowiada również o zaginięciach innych osób. W podobnych miejscach, podobnych okolicznościach. Sęk w tym, że są to historie długości notek prasowych. A z pewnością miały potencjał na rozwinięcie.
Choć żadna nie dostała moim zdaniem wystarczającej uwagi, można by to jeszcze uratować, zbierając je w jednym rozdziale. Tymczasem zdarzało się, że Billaman rozpoczynał od innego zaginięcia, po czym po dwóch czy trzech akapitach przechodził do wątków związanych z Jacobem.
Co przypomniał mi „Urwany ślad”
Na podobnej zasadzie Harley Rustad napisał książkę „Zagubiony w Dolinie Śmierci. Obsesja i groza w Himalajach” – historię zaginięcia Justina Alexandra w Dolinie Parvati w Indiach. To taki zakątek świata, gdzie sporo ludzi przepadło lub zginęło, również dość obszernie omawiany w publikacjach różnego typu. I choć Rustad zbudował swój reportaż na podobnej zasadzie, przytykając tę główną opowieść innymi, tam nie czułam, że są one wrzucone jak dopiski na marginesie.
Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych
Jon Billman
Przekład: Martyna Tomczak
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Seria Amerykańska
Photo by Sydney Moore on Unsplash.
Książkę czytałam w wydaniu elektronicznym – dostępnej między innymi na stronie wydawcy.
