Urban. Biografia – Dorota Karaś, Marek Sterlingow
Minęłabym tę książkę mimo dobrych recenzji. Jerzy Urban to była dla mnie tak oczywista postać, tak przegięta w kierunku, który mnie nie interesował, że sama z siebie, na pewno bym nie sięgnęła po tę biografię. Ale miałam poprowadzić spotkanie autorskie, a nie chodzę na takie eventy nieprzygotowana. Więc otworzyłam. I mnie wciągnęło.
Mikrohistoria i historia równoległa
Konstrukcyjnie nie ma tu nic zaskakującego. No, może początek wzięty wprost z końca. Ale to z pewnością nie mógł być zamysł. Więc od razu pomyślałam: dobra redaktorska robota. Później jest linearnie. I tak szczegółowo, że aż gęsto – i mowa tu o latach 30., 40. XX wieku, więc nie jest to jakoś super oczywiste. Co ważne, to nie są szerokie perspektywy z podręcznika historii. Wszystko jest blisko bohatera, wszystko ma jakiś wpływ na jego losy. I wszystko warto czytać uważnie, bo do czegoś w tej historii prowadzi, umożliwia w końcu interpretację jakichś decyzji, jakiejś postawy.
Czego nie ma w tej książce
Nie ma tu wierszówki, nie ma zbędnych akapitów. Jest za to rodzaj równoległej opowieści: historia prasy w Polsce. Tytuły, postaci, redakcje największych dzienników i tygodników. Urban był w środku tego wszystkiego. Ważny, decyzyjny, a przy tym bardzo twórczy, sprawczy i sprawny. Co w takim razie kazało mu zamienić „Politykę” na politykę? Nie znajdziemy w książce jednoznacznych odpowiedzi, ale obszerne relacje z tego czasu to świetny punkt wyjścia, żeby nad tym podumać. I żeby o kilku rzeczach pogdybać.
Może się wydawać, że ciekawie zrobi się dopiero w latach 80., właśnie gdy Urban objął stanowisko rzecznika rządu. Ale i wcześniej, i później, dostajemy wielowymiarowy obraz. Fajnie, że tak napakowany faktami – dzięki czemu można sobie, wedle uznania, utrzymywać lub zmieniać zdanie na temat Urbana. Bo jakieś zdanie na jego temat ma właściwie chyba każdy.

Jeśli Urban to za mało
W kontekście „Urbana” nie sposób nie wspomnieć o wcześniejszej wspólnej pracy duo Karaś/Sterlingow – biografii Anny Walentynowicz. Raz, że to równie świetna rzecz. Dwa, że te książki opowiadają o Polsce w tym samym czasie, ale na biegunach skali. Dwa panoramiczne obrazy nałożone na siebie, a zgadzają się w nich tylko miejsce i czas akcji. Dwie znane postaci z doświadczeniami tak różnymi, jak noc i dzień.
Po lekturze Urbana
Z autorami rozmawiałam podczas Literackiego Świdwina w czerwcu 2024 roku. Żałuję, że wtedy jeszcze przed lekturą „Walentynowicz”.
To była rozmowa z tych w stylu rzuć hasło i słuchaj – pełne anegdot odpowiedzi i mnóstwo dygresji w ekstrabonusie.
Urban. Biografia
Dorota Karaś, Marek Sterlingow
wyd. Znak
Książkę czytałam i słuchałam jej – na zmianę.
Wydanie papierowe na stronie wydawnictwa.
Oraz dźwiękowe – w serwisie Audioteka.
