Yellowface – Rebecca F. Kuang
Od jakiegoś czasu staram się czytać więcej fikcji. Szukam historii, które pochłaniają mnie na tyle, by skutecznie zająć głowę czymś innym niż codzienne obowiązki. W tym procesie idealnie sprawdzają mi się audiobooki. „Yellowface” – polecone mi przez koleżankę z pracy – wskoczyło do moich słuchawek niemal natychmiast.
Czy głos ma znaczenie?
Książkę czyta Magdalena Kumorek, którą uwielbiam za interpretację „Ukochanego równania profesora”. Tutaj mam jednak mały dylemat. Głos pani Magdaleny jest łagodny, kojący i miękki. Tymczasem główna bohaterka „Yellowface” to postać zadziorna, pełna charakteru i (często wątpliwych) ambicji. Choć lektorka sprostała zadaniu, zastanawiam się, czy nie wolałabym tu kogoś o nieco ostrzejszym brzmieniu. Kogoś, kto lepiej oddałby pazur tej historii. Ciekawa jestem, jakie są Wasze doświadczenia – czy głos lektora potrafi u Was całkowicie zmienić odbiór bohaterki?

Yellowface i nie tylko. Sekrety, które zarażają
Kiedyś podczas spotkania dyskusyjnego klubu książki usłyszałam, że moment, w którym czytamy daną książkę, jest równie ważny jak jej treść. Moje czytanie „Yellowface” zbiegło się w czasie z obejrzeniem filmu „Drama”. I muszę przyznać, że to połączenie otworzyło mi w głowie nowe klapki.
W obu tych dziełach pojawia się motyw wyznania winy lub odkrycia mrocznego sekretu. Uderzyło mnie to, jak bardzo uniwersalny jest to temat. Kiedy ktoś powierza nam (lub my odkrywamy) prawdę o złym uczynku, stajemy się mimowolnymi uczestnikami tej sytuacji. Musimy z tym żyć, spróbować to sobie poukładać, a czasem – jak w przypadku bohaterki „Yellowface” – brnąć w to dalej.
Zaczęłam się zastanawiać nad etyką: jak podchodzimy do błędów osób, które kochamy, a jak do tych, z którymi rywalizujemy? Czy sukces zbudowany na potknięciu kogoś innego smakuje tak samo? R.F. Kuang świetnie ogrywa te psychologiczne niuanse.
Branża od kuchni i trudna bohaterka w Yellowface
Mimo że akcja w pewnym momencie zwalnia, ustępując miejsca retrospekcjom i analizie konsekwencji, warto wytrwać. Wiem, że wiele osób ma problem z główną bohaterką – trudno ją polubić. Ale dla mnie to zaleta. Cieszę się, że współczesna literatura odchodzi od postaci zero-jedynkowych. To, że June jest „trudna”, sprawia, że cała historia staje się o wiele bardziej realna i mniej przewidywalna.
Ogromną frajdę sprawiło mi też zaglądanie za kulisy amerykańskiej branży wydawniczej, bo ta polska jest mi bliska. To trochę „książka o książkach”. Demaskuje mankamenty świata literackiego i pokazuje, jak cienka jest granica między inspiracją a kradzieżą.
Jeśli nie czytaliście (lub nie słuchaliście) – polecam. A jeśli będziecie mieli okazję, obejrzyjcie film „Drama”. Te dwie historie niesamowicie się uzupełniają w rozważaniach nad tym, co robimy z prawdą, która jest dla nas niewygodna.
Yellowface
Rebecca F. Kuang
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Przekład: Grzegorz Komerski
Lektorka: Magdalena Kumorek
Książki słuchałam w aplikacji BookBeat.
