Kairos – Jenny Erpenbeck
Cały czas zastanawiam się, o czym tak naprawdę jest ta książka. A może jest o tylu rzeczach i sprawach, że trudno je rozgraniczyć? Nie pamiętam, co mnie przekonało do tego, by sięgnąć po „Kairos”. Ale dobrze zdaję sobie sprawę z tego, co wiele razy sprawiało, że miałam ochotę jej nie skończyć.
Obsesja, brak zrozumienia
Książka w opisie wydawcy opisywana jest jako hipnotyzująca. Rzeczywiście, jest w niej coś, co trzyma czytelnika w garści. Mnie napędzała w lekturze chęć odpowiedzi na pytanie, jak (i kiedy?! kiedy wreszcie?!) skończy się relacja między głównymi bohaterami. Od samego początku jednak trudno mi było zrozumieć ich motywacje. Ale pasuje tu dobrze słowo obsesja – zdjęło to ze mnie chęć zrozumienia poszczególnych decyzji. Co nie zmienia faktu, że obserwowałam tę historię i ciągle miałam skojarzenie z reality show, w którym wciąż przekraczane są granice.

Kairos intymny
Na pierwszym planie jest tu, oczywiście, związek dwójki bohaterów: młodziutkiej dziewczyny i mężczyzny, który jest już po pięćdziesiątce. Wydarza się on w sposób niemożliwy do uniknięcia (a przynajmniej w ten sposób jest opisywany), ale i prowadzący do katastrofy. Ot, obsesja, jedno spojrzenie, cytrynowy piorun. Ale coś od jego uderzenia spłonie. Dzieją się tu rzeczy złe, trudne i zdecydowanie przemocowe. Żeby nie powiedzieć za dużo, nadmienię tylko, że gdyby ta historia była podcastem kryminalnym, z pewnością miałaby na wstępie trigger warning.
Kairos historyczny
Tłem dla historii Katheriny i Hansa są zmiany polityczno-społeczne, wyjątkowy moment w historii Niemiec: końcówka lat 80. XX wieku. A że ta opowieść zaczyna się i w dużej części rozgrywa w Berlinie Wschodnim, trudno jest odkleić życia bohaterów od atmosfery tamtego czasu – ze wszystkimi jej blaskami i cieniami. Rozpad, zjednoczenie, wyzwolenie. W dziwny sposób te słowa o silnym zabarwieniu wydają się przenikać, jakby były synonimami, wybuchami w tym samym eksperymencie.
Przemoc w dwupaku
Znowu złożyło się tak, że dwie w przedziwny sposób podobne książki (jak w przypadku „Czerwonej wody” i „Zapisków o twoim zniknięciu”) czytałam jedna po drugiej. „Kairos” przyszedł niedługo po „Aktach desperacji” Megan Nolan. W przypadku powieści Erpenbeck dochodzi kilka ciekawych motywów, które wydają się coś tłumaczyć, uzasadniać, rysować decydujące zależności. Ale gdy odrzemy tę historię z dekoracji, ukazuje się obraz przemocy, uzależnienia i chęć wydostania się na powierzchnię – ze wszystkimi dramatycznymi próbami zaczerpnięcia powietrza.
Jest w „Kairosie” coś ciężkiego, lepkiego, na co zwykle się nie decyduję.
Ale owszem, jest też coś w przedziwny sposób hipnotyzującego.
Kairos
Jenny Erpenbeck
Przekład: Eliza Borg
Wydawnictwo: Znak Literanova
Książki słuchałam w wersji audio.
Lektorka: Katarzyna Puchalska
Słowo kairos pochodzi z greki i oznacza sprzyjający moment.
Jenny Erpenbeck została za tę powieść uhonorowana Międzynarodową Nagrodą Bookera.
Zdjęcie ilustracyjne: Claudio Schwarz | Unsplash
