Rok, w którym nie umarłem – Mikołaj Grynberg
Moją księgarską zmorą były pytania o książki, przy których można się pośmiać. Dobrych, naprawdę zabawnych, pozycji jest jak na lekarstwo – proporcja smutnych do wesołych jest mocno zaburzona. Czy po tytule „Rok, w którym nie umarłem” można by się spodziewać lektury pełnej humoru? Ja też bym się nie spodziewała.
Mikołaj Grynberg na festiwalu
Wszystko zaczęło się od spotkania. Byłam na Festiwalu Literacki Świdwin w moim rodzinnym mieście. Rozmowę z Mikołajem Grynbergiem wokół jego najnowszej książki prowadził Łukasz Pilip.
Dyskutowali o procesie pisania, odbiorze tekstu i po prostu o życiu – bo to pozycja mocno autobiograficzna, skupiona wokół wycinka zmagania się z chorobą. Mimo że po tym spotkaniu znałam już sporą część treści, absolutnie nie przeszkadzało mi to w późniejszej lekturze.
Uwielbiam być na spotkaniach literackich przed przeczytaniem książki. Wiem, że dla niektórych brzmi to dziwnie. Często ludzie postrzegają to jak poznanie fabuły filmu przed seansem. Mnie daje to zaplecze i pozwala lepiej poznać kontekst opowieści.

Rok, w którym nie umarłem – audiobook
Książkę przesłuchałam w drodze na wakacje. Audiobook jest dość krótki, więc bez problemu odsłuchałam na raz. Lektor to Robert Gulaczyk – po lekturze aplikacja poleciła mi kolejną książkę, którą czyta: Marcina Wichy „Proste rzeczy”, o której już pisałam już na blogu.
Gulaczyk moim zdaniem ciekawie oddaje ton tej historii: mieszankę czarnego humoru, dystansu i lekkości zestawioną z trudnym tematem.
Rok, w którym nie umarłem – jak zarządzać oczekiwaniami
Mikołaj Grynberg znany jest z zupełnie innego typu literatury, więc trudno ocenić, czy od tej pozycji warto zaczynać przygodę z jego twórczością. Dla mnie to po prostu świetna opowieść.
Jest tu mnóstwo ironii, specyficznego dowcipu, ale też refleksji nad relacjami z bliskimi i postrzeganiem życia. Niektórzy znajomi, którym polecałam ten tytuł, nie wiedzieli czego się spodziewać i byli nieco zaskoczeni nagromadzeniem wątków chorobowych. Nastrój całej historii sprawia jednak, że oswajamy ten temat w piękny sposób.
Krótka forma i czarny humor
To książka bardzo kameralna i niewielka objętościowo, więc próg wejścia jest naprawdę niski. Połączenie udziału w spotkaniu autorskim z późniejszą lekturą okazało się dla mnie idealnym combo – to jedna z najfajniejszych rzeczy, jakie przesłuchałam w ostatnich latach.
Jeśli nie masz pewności, czy ten styl Ci podpasuje, poniżej podrzucam darmowy fragment audiobooka z YouTube’a – warto posłuchać próbki.
Darmowy fragment książki „Rok, w którym nie umarłem” na YouTube.
Rok, w którym nie umarłem
Mikołaj Grynberg
Wydawnictwo Agora
czyta Robert Gulaczyk
audiobooka słuchałam w aplikacji BookBeat
Zdjęcie ilustracyjne: Marcelo Leal | Unsplash
