Proste równoległe – Agata Romaniuk
Powieści mocno osadzone w konkretnym środowisku są dla mnie jednocześnie trudne i fascynujące. Można coś odkryć dla siebie, można dowiedzieć się czegoś interesującego. Ale czy na pewno wszystko da się zrozumieć bez „studiowania na boku” pojęć, nazwisk i zjawisk? Ile stracę, jeśli nie uda mi się odczytać wszystkich niuansów? „Proste równoległe” są o muzyce klasycznej, o skrzypaczkach. I o determinacji w graniu na instrumencie, która też jest mi obca.
Proste Proste równoległe
Mocno zachęcona przez znajomą sięgnęłam po drukowaną książkę – i nie pykło. Wróciłam i skończyłam właściwie tylko dzięki audiobookowi. Wczesnowiosenne spacery z psem, gdy szary i bezlistny świat pozostawiał sporo miejsca na pełne detali opowieści, sprzyjały słuchaniu „Prostych równoległych”. Z perspektywy pół roku nie pamiętam już, jak rozwiązana była kwestia narracji. Zdaje się, że przynajmniej młodsza ze skrzypaczek, Marta, występowała tam pierwszoosobowo. Możliwe, że w częściach Wandy opowieść snuł narrator wszechwiedzący. W każdym razie głos Marii Dębskiej pasował do całości świetnie.

Bez przygotowania
Więc nieznany świat, kompletnie inne czasy. Motywacje, które niby da się zrozumieć, ale dużo silniejsze niż osobiste były kiedykolwiek. Ale wciągnęło mnie. Najbardziej chyba przez opis relacji, może przez oczekiwanie na coś spektakularnego. Idąc, nie przystawałam, żeby każdorazowo sprawdzić nazwisko kompozytora czy stopień trudności konkretnego utworu. Pod tym względem wystarczyła mi narracja – wszystkie tematy muzyczne uznałam za dekoracje, skupiłam się na ludziach.
I opowieść płynęła. Spójna, gęsta, potoczysta. Działo się w niej sporo, a duża część akcji to było też trochę emocjonalne przeciąganie liny.
I tak, z pewnością lepiej czyta się to osobom, które mają chociaż skromne pojęcie o muzyce skrzypcowej. Ale brak tej wiedzy nie przeszkadzał. Pod tym względem tekst był może porównywalny z filmem, przystępny. To zresztą byłby niezły materiał na scenariusz, bo mnóstwo jest w tej historii scen, które świetnie oddają atmosferę miejsc i czasów.
Dlaczego tak?
Nie wiem, z jakich powodów autorka wybrała właśnie ten temat. I bez kompetencji trudno jakoś dogłębnie oceniać jej stopień przygotowania do pisania o konkretnych zagadnieniach. Ale jako czytelniczka byłam usatysfakcjonowana.
Jeśli Romaniuk odkrywała ten świat na potrzeby pisania, to jestem naprawdę pod wrażeniem, jak gładko płynie opowieść, w której tyle jest danych, konkretów, odniesień. I jak bardzo można się w niej zanurzyć bez znajomości tych wszystkich punktów oparcia, jedynie słuchając, co się wydarza.
Proste równoległe
Agata Romaniuk
Wydawnictwo Agora
Lektorka: Maria Dębska
Książka Agaty Romaniuk „Proste równoległe” na stronie wydawnictwa.
Audiobooka słuchałam w serwisie BookBeat.
